- Pospiesz się! - krzyknęłam do siostry, która strasznie się wlekła. Dziś jedziemy na koncert 1D. Po 5 minutach zeszła ubrana w to, a ja miałam na sobie to. Poinformowałyśmy mamę, że już idziemy. Odpowiedziała tylko, żebyśmy na siebie uważały. Wyszłyśmy z domu i wsiadłyśmy do samochodu.
- Nie mogę się doczekać! Poznam swój ulubiony zespół - gadałam bez przerwy.
- Siostra, spokojnie. Mamy jeszcze 2 godziny. Nie wiem po co jadę z Tobą na ten koncert.
- Nie musiałaś. Mogłaś jechać do Nick'a - odpowiedziałam
- Mogłam. - Dojechałyśmy po Emily, która ubrała to. Przywitałyśmy się i resztę drogi przesiedziałyśmy w milczeniu. Dojechałyśmy na miejsce, gdzie było mnóstwo ludzi. Wysiadłyśmy i udałyśmy się prosto w ten tłok krzyczących dziewczyn. Po godzinie przepychu znalazłyśmy się w środku. Zajęłyśmy nasze miejsca i z niecierpliwością czekałam na chłopców.
- Cześć. Jestem Lily. - przedstawiła się jedna z dziewczyn
- Ja jestem Summer to moja siostra Ana i przyjaciółka Emily
- Miło mi. I jak podekscytowane?
- Ja i przyjaciółka bardzo, siostra niestety nie.
- A to dla czego?
- Miałam inne plany, ale jak już tu jestem to zostanę i posłucham.
- Idę na miejsce, zaraz zacznie się odliczanie - uśmiechnęła się i poszła. Zaczęło się. Odliczamy 10...9...8...7...6...5...4...3...2...1. Są!!! OMG widzę ich!
- Cześć Londyn. Dziękuję za przybycie na koncert! Gotowi na zabawę. To zaczynamy. - krzyczał Liam. Zaczęli śpiewać What Makes You Beautiful. Zaczęłam śpiewać i tańczyć jak szalona. Nie przejmowałam się tym, że rano nie będę mogła mówić i ledwo będę słyszała. Piosenka się skończyła i następna to Little Things. Zaczęłam płakać, bo właśnie sobie uświadomiłam, że moje marzenie znajduje się właśnie tu, na scenie. Piątka wariatów biegająca po scenie. Ana patrzała się na mnie jak na wariatkę. Nie wie jak to jest spełnić jedno z największych marzeń. Koncert się kończył.
- Dziękujemy za przyjście. Jesteście wspaniali. Kochamy was - skończyli mówić i zniknęli pod sceną. Ja i Ana opuściłyśmy arenę i wsiadłyśmy w samochód, z zamiarem powrotu do domu.
- W sumie ten Twój zespół jest całkiem okej.
- Podobało się?
~*~Louis~*~
Wracaliśmy do domu, kiedy nagle zobaczyliśmy zmasakrowany samochód. Szybko wyszliśmy na ratunek kierowcy. Okazało się, że w środku są trzy osoby. Zayn zadzwonił po pogotowie, a my wyciągnęliśmy dziewczyny ze środka. Karetka przyjechała szybko i zabrała je do szpitala. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy za nimi. Droga minęła szybko. Siedzieliśmy na holu i czekaliśmy na informacje.
- Co z nimi? - zapytałem
- Państwo są rodziną?
- Nie.
- Niestety nie mogę udzielić informacji.
- Proszę.
- No dobrze. Dwóch dziewczyn nie udało się niestety uratować.
- A co z trzecią?
- Ta noc będzie decydująca. Ma liczne złamania. Na razie jest w śpiączce i nie wiadomo kiedy się z niej wybudzi. - powiedział lekarz. W tym samym czasie zjawili się rodzice. Lekarz poszedł ich poinformować. Straszne. Co w tych czasach się dzieje.
- Niee. Moja jedyna córka - mówiła matka jednej z nich. Była strasznie załamana. Musieli dać jej coś na uspokojenie. Mąż zabrał ją do domu.
- Dziękuję, że pomogliście im. - mówiła załamanym głosem
- Przykro mi z powodu pani córki - powiedział Hazza. Pojechaliśmy do domu. Rozmawialiśmy o dzisiejszym zdarzeniu. Zachciało nam się spać, więc udaliśmy się do swoich pokoi i zasnęliśmy.
~*~Summer~*~
Otworzyłam oczy. Wszystko mnie strasznie bolało i to okropne słońce strasznie raziło mnie w oczy. Nie wiedziałam gdzie jestem. Widziałam smutną mamę.
- Mamo co się stało? - spojrzała na mnie i mnie mocno przytuliła. - co jest?
- Ana i Emily...
- Co z nimi?! - zapytałam zaniepokojona
- One...nie żyją.. - zaczęła płakać. Patrzyłam na nią z nie do wierzeniem. Po chwili przypomniałam sobie co się stało. Zaczęłam płakać i krzyczeć.
- To moja wina. Gdybym nie wyciągnęła ich na ten koncert nic by się nie stało.Przepraszam. Tak strasznie przepraszam
- To nie Twoja wina. - pocieszała mnie, lecz nie dowierzałam w jej sława. Wiem, że to przeze mnie.
- Jak się tutaj znalazłam?
- Jacyś chłopacy przejeżdżali tamtędy i pomogli wam. Tak się tu znalazłaś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz